Chcąc uporać się z kryzysem, wiele krajów strefy euro nie zredukowało swoich wydatków publicznych oraz zadłużenia i odstąpiło od zasad konwergencji. Niektóre z nich, takie jak Grecja, znalazły się o krok od niewypłacalności, a tym samym stworzyły zagrożenie dla wspólnej europejskiej waluty.
Chorwacja, Macedonia, Bośnia i Hercegowina, Serbia, Czarnogóra, Albania i Kosowo ‒ państwa bałkańskie, które już zgłosiły swoją kandydaturę do członkostwa w Unii Europejskiej, albo dopiero się do tego przymierzają ‒ rozpoczęły proces politycznej i gospodarczej transformacji. Ale, jeśli się pamięta o pokusach nacjonalistycznej izolacji, wciąż obecnej tam korupcji, wreszcie o wahaniach Brukseli, na tej drodze jest jeszcze wiele przeszkód.
Mając do czynienia z najgorszym kryzysem finansowym w swojej powojennej historii, Unia Europejska stara się poradzić sobie z problemem w mniej lub bardziej skoordynowany sposób. Poszczególne kraje członkowskie - a kryzys dotknął je w różnym stopniu - szukają rozwiązań, które umożliwią im przywrócenie wzrostu bez konieczności całkowitej rezygnacji z własnych dróg rozwoju.
Traktat lizboński, czyli odchudzona wersja traktatu konstytucyjnego, odrzuconego przez Francuzów i Holendrów w 2005 r., ma sprawić, by Unia, zrzeszająca 27, a w przyszłości więcej państw, lepiej funkcjonowała. Wszedł on w końcu w życie 1 grudnia 2009 r., mimo że staraniom do tego prowadzącym towarzyszyły burze. Wraz z nim zarysowuje się nowa Europa, choć nie bez trudu – świadczą o tym artykuły zebrane w poniższym dossier.
Protesty, okrągłe stoły, rewolucje: w roku 1989 Wschodni Europejczycy obalili komunizm, pod którego panowaniem pozostawali od końca II wojny światowej, i zburzyli żelazną kurtynę. Od Warszawy po Bukareszt, od Pragi po Budapeszt, ludzie odkrywali nowy sposób życia: demokrację, podróże, kapitalizm, wolność wyboru, ale także bezrobocie, korupcję i imigrację. Minęło dwadzieścia lat, ale chociaż kraje dawnego bloku wschodniego są dzisiaj w Unii Europejskiej i NATO, to ich transformacja wciąż jest niepełna.
Między 7 a 18 grudnia odbędzie się szczyt klimatyczny w Kopenhadze, na którym międzynarodowa społeczność będzie próbowała porozumieć się w sprawie zaradzenia globalnemu ociepleniu i zmniejszenia emisji gazów, która się do tego ocieplenia przyczynia. Unia Europejska chce odegrać istotną rolę podczas tej konferencji. O ile jednak nie brakuje konkretnych pomysłów i przetestowanych rozwiązań, dotyczących np. odnawialnych źródeł energii, o tyle jednak czasami nie staje dobrej woli ze strony polityków i największych przedsiębiorstw.
Publikacja książki „Kapuściński Non-Fiction” rozpętała nad Wisłą burzę. Zresztą nie tylko nad Wisłą. Oto mistrz reportażu, kandydat do literackiego Nobla (dostałby go pewnie, gdyby pożył kilka lat dłużej), błyskotliwy obserwator rzeczywistości, tłumacz kultur i jeden z nielicznych polskich pisarzy, którego książki czytane są na całym świecie, okazuje się politycznym lawirantem, współpracownikiem wywiadu, fatalnym ojcem i kobieciarzem.
Gdy o nas piszą – źle, kiedy nie piszą – też niedobrze. Polakom nie sposób dogodzić, o czym ostatnio przekonał się prestiżowy brytyjski tygodnik The Economist. Przez wiele lat to szacowne pismo, zresztą nie ono jedno, przedstawiało Polskę jako zapyziały zaścianek Europy. Artykuły z naszego podwórka opatrzone były najczęściej zdjęciem rozklekotanej furmanki na tle dziurawej wiejskiej drogi.