Protesty, okrągłe stoły, rewolucje: w roku 1989 Wschodni Europejczycy obalili komunizm, pod którego panowaniem pozostawali od końca II wojny światowej, i zburzyli żelazną kurtynę. Od Warszawy po Bukareszt, od Pragi po Budapeszt, ludzie odkrywali nowy sposób życia: demokrację, podróże, kapitalizm, wolność wyboru, ale także bezrobocie, korupcję i imigrację. Minęło dwadzieścia lat, ale chociaż kraje dawnego bloku wschodniego są dzisiaj w Unii Europejskiej i NATO, to ich transformacja wciąż jest niepełna.
Hiroszima, Czarnobyl, Ground Zero, Auschwitz i wiele innych miejsc rzezi, ludobójstwa i katastrof przyciąga rokrocznie miliony turystów. W Rumunii amatorzy tak pojmowanych mocnych wrażeń odwiedzają przede wszystkim dawne więzienie w Sygiecie.
W latach 40. i 50. ubiegłego wieku adriatycka wyspa Goli Otok była więzieniem o zaostrzonym rygorze i obozem ciężkiej pracy dla przeciwników reżimu Tito. Dzięki chorwacko-holenderskiej współpracy powstanie tam wkrótce miejsce pamięci. O pamięć apelują również byli więźniowie obozu, którzy od lat zabiegają o rehabilitację dla siebie i sprawiedliwość dla swoich oprawców.
Publikacja książki „Kapuściński Non-Fiction” rozpętała nad Wisłą burzę. Zresztą nie tylko nad Wisłą. Oto mistrz reportażu, kandydat do literackiego Nobla (dostałby go pewnie, gdyby pożył kilka lat dłużej), błyskotliwy obserwator rzeczywistości, tłumacz kultur i jeden z nielicznych polskich pisarzy, którego książki czytane są na całym świecie, okazuje się politycznym lawirantem, współpracownikiem wywiadu, fatalnym ojcem i kobieciarzem.
Gdy o nas piszą – źle, kiedy nie piszą – też niedobrze. Polakom nie sposób dogodzić, o czym ostatnio przekonał się prestiżowy brytyjski tygodnik The Economist. Przez wiele lat to szacowne pismo, zresztą nie ono jedno, przedstawiało Polskę jako zapyziały zaścianek Europy. Artykuły z naszego podwórka opatrzone były najczęściej zdjęciem rozklekotanej furmanki na tle dziurawej wiejskiej drogi.