„Kryzys konstytucyjny w Czechach”, piszą w tytule Lidové Noviny, by dalej ten temat rozwinąć: „Po raz pierwszy w historii Czech Trybunał Konstytucyjny odwołał przyśpieszone wybory parlamentarne wyznaczone pierwotnie na 9 i 10 października”. Wysokie gremium uwzględniło skargę złożoną przez byłego socjalistycznego deputowanego obecnej kadencji, zdaniem którego przedterminowe wybory nie pozwoliłyby dokończyć danego mu mandatu. Decyzję o wcześniejszej elekcji podjęto po marcowym upadku konserwatywnego rządu Mirka Topolánka. „Sędziowie chcieli udowodnić, iż stoją ponad parlamentem”, stwierdza cytowany przez praski dziennik konstytucjonalista, stojący zresztą na stanowisku, że ich decyzja jest niekonstytucyjna. Obecnie, jak oceniają Lidové Noviny, najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest zmiana przez parlament ustawy zasadniczej, najlepiej w ciągu weekendu, tak aby wybory odbyły się na początku listopada.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?