„Plan oszczędnościowy grzęźnie w chaosie. Wszystko trzeba zaczynać od nowa”, tak La Repubblica podsumowuje stan zaawansowania prac zapowiedzianych niecały miesiąc temu przez rząd. Włochy były wtedy obiektem spekulacyjnych ataków rynków na ich dług publiczny, co stawiało euro w niebezpieczeństwie i powodowało konieczność jak najszybszego uspokojenia inwestorów, przypomina dziennik. Ale plan, który miał pozwolić sprowadzić włoski dług publiczny (drugi co do wielkości na świecie, jeśli chodzi o relację do PKB) do bezpieczniejszego poziomu, zmieniał się niemal codziennie. Aport solidarnościowy najbogatszych, zmniejszenie liczby prowincji i wydatków na działalność polityczną, reforma emerytur…Proponowane dotąd kroki raz po raz przepracowywano, a po protestach którejś z partii większości rządzącej wycofywano.
Ta niepewna sytuacja budzi niepokój Europejskiego Banku Centralnego, który stał się gwarantem włoskiego długu, gdy tylko dokonał masowych zakupów obligacji skarbowych, oraz krajów strefy euro, zwłaszcza Niemiec. „Nasz rząd przyznaje w ten sposób rację grupie niemieckich posłów konserwatywnych przeciwnych wzmocnieniu Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej”, pisze w rzymskim dzienniku ekonomista Tito Boeri. I zauważa dalej: „Nie dość, że nie wspomagamy koordynacji polityk fiskalnych, kluczowej dla rozwiązania kryzysu zadłużenia w strefie euro, to jeszcze przyczyniamy się do oddalenia perspektywy tego rozwiązania”. Ostateczny tekst ma być zatwierdzony 6 września.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?