Gordon Brown uważa, że potrzebne są zdecydowane działania w celu „ograniczenia nadmiernych premii wypłacanych pracownikom banków”, donosi na pierwszej stronie Financial Times. Brytyjski premier, który wypowiada się kilka dni po ogłoszeniu podobnej inicjatywy przez prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego, jest zdania, że „pensje i premie powinny być uzależnione od długofalowych osiągnięć, a nie od krótkoterminowych zysków spekulacyjnych”; winno się odbierać premie pracownikom, jeżeli wyniki ich pracy okażą się krótkotrwałe. Brzmi to bardzo podobnie do rozwiązań proponowanych przez francuskiego prezydenta, a mających na celu usunięcie systemowych usterek, które legły u korzeni zeszłorocznego kryzysu finansowego. A jednak brytyjski premier nie omieszkał zaznaczyć, że francuski plan, w odróżnieniu od jego własnego, byłby „trudny do realizacji”. Przed zbliżającym się szczytem grupy G20 w Pittsburgu szef gabinetu Zjednoczonego Królestwa podkreśla potrzebę utrzymania międzynarodowego statusu londyńskiego City. Co zaś do proponowanego ustawowego ograniczenia premii dla bankowców, w swojej książce Courage (Odwaga) Gordon Brown pisał, iż „nie należy oczekiwać, że Wielka Brytania podejmie w tej kwestii jakiekolwiek jednostronne działania”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.