Tak brzmi tytuł w gazecie La Vanguardia, która relacjonuje ostatnie decyzje mające doprowadzić do przejęcia kontroli nad chaosem na europejskich giełdach. Ogłoszenie spotkania Nicolasa Sarkozy'ego i Angeli Merkel we wtorek 16 sierpnia „w celu uzdrowienia euro” miało pozytywny wpływ i uspokoiło rynki. Tak samo jak inicjatywa zawieszenia na 15 dni krótkiej sprzedaży akcji przez Belgię, Hiszpanię, Francję i Włochy podjęta przez Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). W razie potrzeby okres ten będzie można przedłużyć. Bo też praktyka krótkiej sprzedaży jest „zgubna dla coraz gorzej mających się rynków”. Tak głosi barceloński dziennik, powołując się na „ostrzeżenie” wydane w tej kwestii przez EBC w comiesięcznym biuletynie z 11 sierpnia.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.