Hospodářské Noviny, 26 sierpnia 2009.
Rudery, sterty śmieci zalegające na ulicach, alkoholizm, prostytucja, narkomania wśród dzieci… warunki życia w niektórych skupiskach Romów na Słowacji są „źródłem rosnących napięć w stosunkach ze słowacką ludnością” – piszą Hospodářské Noviny. Praski dziennik ekonomiczny zauważa, że coraz bardziej radykalne wypowiedzi padają już nie tylko ze strony skrajnej prawicy. Słowacki minister ds. praw człowieka zapowiedział utworzenie obywatelskich patroli mających informować policję o przestępczych wybrykach wśród romskiej społeczności. „Wybór członków takich patroli powinien być koordynowany przez komisarza ds. Romów, którego 1 września mianuje rząd”. Zadaniem komisarza powinno też być ubieganie się o unijne środki na ten cel – uściśla gazeta.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.