„Po kryzysie znów przybyło milionerów”, z zadowoleniem konstatuje Rzeczpospolita. Wprawdzie ich grupa poszerzyła się w porównaniu z 2009 r. o 230 osób do blisko 12 000, ale w dalszym ciągu nie jest ich tylu, ilu było, zanim gospodarczy kryzys boleśnie dotknął inwestorów, spowodował spadek cen akcji, a także zarobków Polaków prowadzących jednoosobowe firmy. Jak pisze Rzeczpospolita, „oazy polskiego bogactwa” to wciąż duże miasta: Warszawa, Katowice i Kraków. A jednak w 2010 r. najwięcej milionerów przybyło w mniejszych ośrodkach. „Polscy krezusi to przede wszystkim osoby grające na giełdzie, ale też mali przedsiębiorcy żyjący z pracy usługowej”, odnotowuje warszawski dziennik. Najbogatszym Polakiem jest obecnie Jan Kulczyk (440 miejsce na świecie), udziałowiec notowanego na giełdzie w Londynie koncernu SABMiller, którego majątek magazyn Forbes wycenia na 2,6 mld dolarów.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.