Dania jest kolejnym krajem, po Francji, w którym rozgorzała dyskusja o noszeniu burki. Naser Khader, poseł rządzącej Konserwatywnej Partii Ludowej (DKF), zaproponował wprowadzenie zakazu pokazywania się w tym stroju w miejscach publicznych, donosi Jyllands-Posten. Dziennik dodaje, że zdaniem Khadera, który jest zwolennikiem integracji i założycielem ruchu Demokratyczni Muzułmanie, burka jest obca duńskiej obyczajowości i przyczynia się do gnębienia kobiet. DKF nie pomyślała jednak jeszcze o możliwych sankcjach dla tych, które burki noszą.
Ta inicjatywa znalazła się na liście 13 propozycji dotyczących integracji imigrantów (podobnie jak wprowadzenie wykładów na temat praw kobiet), ale nie jest jednomyślnie akceptowana – zauważa Jyllands-Posten. O ile rządząca Partia Liberalna się temu sprzeciwia, o tyle Duńska Partia Ludowa (populistyczne ugrupowanie, które popiera rząd, ale go nie współtworzy) opowiada się za takim rozwiązaniem, podobnie jak pozostający w opozycji socjaldemokraci.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.