Nowy Jork obchodzi w tym roku 400-lecie założenia miasta, ale uroczystości rocznicowe nie wszystkim są w smak. W wywiadzie dla dziennika Trouw belgijski konsul w Nowym Jorku Herman Portacera mówi, że Holendrzy narzucają się w „agresywny” sposób, twierdząc, iż byli jedynymi założycielami tej dzisiejszej amerykańskiej metropolii, a o Belgach zapominają. Tymczasem z filmu dokumentalnego „Manhattan 1609” wynika, że to Walon Pierre Minuit, urodzony w Ohain w dzisiejszej Walonii, jest prawdziwym założycielem miasta. Bo to właśnie on w 1625 r. wykupił od Indian za sześćdziesiąt florenów wyspę Manhattan, choć rzeczywiście działał na zlecenie Holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej. Trouw przypomina, że „trudno powiedzieć, jak naprawdę doszło do założenia Nowego Amsterdamu”. W każdym razie w 1624 r. „kompania wysłała statek 'Nieu Nederlandt' z trzydziestoma walońskimi rodzinami na pokładzie, które prawdopodobnie obrały sobie okolice Manhattanu jako miejsce zamieszkania”. Według dziennika „Belgia usiłowała w przeszłości dać Amerykanom do zrozumienia, że pierwsi koloniści byli Walonami […] ale z amerykańskiej perspektywy Walonowie to tylko drobny szczegół w niderlandzkiej historii Nowego Jorku”.
Historia
Kto naprawdę założył Nowy Jork?
13 sierpnia 2009
Presseurop
Trouw
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.