Jedno duże „Pfffff” na pustej stronie. W ten sposób De Morgen wyraża uczucie wyczerpania, które ogarnęło Belgię. 7 lipca Bart De Wever (N-VA), szef największej partii flamandzkiej, zlekceważył propozycję przedstawioną 3 dni wcześniej przez królewskiego przedstawiciela, socjalistę Elio Di Rupo, aby wyjść z instytucjonalnego impasu. „Propozycja jest szkodliwa dla wszystkich mieszkańców tego kraju, a w szczególności dla Flamandów”, wyjaśnił De Wever. „Nie tyle negatywna reakcja De Wevera jest zaskakująca, ile sposób, w jaki ją wyraził”, uważa komentator Morgen: „Naprawdę, nie ma niczego, ale to niczego pozytywnego w propozycji Di Rupo, która nie tylko została całkowicie rozbita w proch, ale wręcz rzucona w najdalszy kąt. I co dalej?”. Oto wielkie pytanie powtarzane przez belgijską prasę. Di Rupo, który ma dzisiaj złożyć sprawozdanie królowi, odmówił komentarzy, ale wydaje się „bardzo zaniepokojony przyszłością kraju”, konkluduje gazeta.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.