To Ethnos, 4 lipca 2011
„Ludzie Komisji w ministerstwach”, tak brzmi nagłówek z pierwszej strony To Ethnos, a informacja pod nim dotyczy deklaracji przewodniczącego eurogrupy, opublikowanej 3 lipca przez niemiecki magazyn Focus. Jean-Claude Juncker wyjaśnia, że kraj jest uzależniony pod względem budżetowym i gospodarczym. Teraz, po przyjęciu przez parlament planu restrykcji budżetowych na lata 2012–2015 i po uzyskaniu od Europy zielonego światła na kolejną transzę 12 miliardów euro pożyczki przyznanej Grecji w zeszłym roku, „Europejczycy chcą rezultatów”. Lewicowy dziennik pisze: „Ustanawia się więc rodzaj protektoratu z emisariuszami, którzy mają przede wszystkim kontrolować program prywatyzacji. Oczekują niezwłocznych i zdecydowanych ruchów”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.