„Decyzja Komisji Europejskiej sparaliżowała tysiące stowarzyszeń, które na Starym Kontynencie pomagały najuboższym. Dotacje budżetowe na pomoc żywnościową zostaną obniżone o 80%”, donosi Le Soir. To postanowienie redukujące (z 500 do 113 milionów euro) środki przyznane w 2012 r. organizacjom, które na obszarze UE dostarczają produkty spożywcze najbiedniejszym, wynika z decyzji sądowej.
„Idea jednolitego systemu solidarności społecznej dystrybuowania nadwyżek rolnych w postaci pomocy żywnościowej dla najuboższych została wprowadzona w życie (zimą 1986/87 r.) przez Jacques Delorsa, ówczesnego szefa Komisji Europejskiej. (…) Ale od około dwunastu lat nadwyżki żywnościowe się zmniejszały. Zostały więc przekształcone w inną formę pomocy: 1% wartości finansowej wspólnej polityki rolnej (WPR), czyli 500 milionów euro, przeznacza się na europejski program pomocy żywnościowej dla najuboższych (PEAD). Niektóre kraje, np. Niemcy i Szwecja, zgłosiły sprawę do Trybunał Sprawiedliwości UE, licząc, że ten organ ustanowi pomoc w pełni socjalną bez powiązań z PAC”, wyjaśnia Le Soir.
Dwunastego kwietnia Trybunał podjął decyzję likwidującą prawo przypisywania części budżetu programu wspólnej polityki rolnej na dystrybucję poprzez stowarzyszenia charytatywne podstawowych produktów żywnościowych. Komisja nie odwołała się od tej decyzji. Według ostatniej analizy oddziaływania PEAD, w 2006r. z programu skorzystało 13 mln osób, a był to rok, w którym w 25 krajach UE liczba osób zagrożonych niedożywieniem sięgnęła 43 milionów.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?