Handelsblatt, 1 lipca 2011
Banki niemieckie, idąc w ślad banków francuskich, zgodziły się poświęcić 3,2 miliarda euro na zakup greckich papierów z chwilą upływu terminu bieżących obligacji. To działanie, które ma uratować Ateny, ale i tych, którzy o tym zadecydowali, uważa Handelsblatt. Kwotę 3,2 miliarda euro niemieckie banki zarobią do 2014 r. na tych greckich obligacjach, które już mają i które chcą ponownie zainwestować w tym kraju. Zapobiegają w ten sposób „całkowitemu niewywiązaniu się ze spłaty obligacji” i zyskują pewność, że dostaną odsetki. Zdaniem gazety „ta atrakcyjna dla banków formuła nie jest tak naprawdę pomocą dla Grecji”, odsuwa tylko w czasie rozwiązanie jej problemów.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.