Lidové Noviny, 6 sierpnia 2009
„Tysiące obcokrajowców pada ofiarą niewolnictwa w Republice Czeskiej”, donoszą na pierwszej stronie Lidové Noviny. Ukraińcy, Wietnamczycy i Mongołowie pracują za darmo w wołających o pomstę do nieba warunkach, szczególnie w przemyśle budowlanym. Oficjalnie są zarejestrowani w szemranych „agencjach pośrednictwa pracy”, często prowadzonych przez ich ziomków. Robotnicy ci zaciągają ogromne pożyczki, żeby zdobyć pozwolenie na pracę, a potem są już przywiązani do firmy, która ich zatrudnia. „Mogą spróbować zdobyć pieniądze albo uciekać” – pisze praski dziennik. „Codziennie doświadczają upokorzenia, gróźb i przemocy – były nawet przypadki molestowania seksualnego”. Rząd planuje rozwiązać problem „po październikowych wyborach parlamentarnych”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.