Dwa dni przed wyborami powszechnymi, które odbędą się najbliższej niedzieli, „PSD prowadzi 5,4 % przed PS, tak więc prawica zmierza do absolutnej większości”, obwieszcza Público, w nawiązaniu do pojedynku między centroprawicową partią opozycyjną a partią socjalistyczną ustępującego premiera José Sócratesa. Ale w tych przedterminowych wyborach, rozpisanych z powodu braku zgody parlamentu na proponowane przez szefa rządu środki oszczędnościowe, „pozostaje niepewność, czy koalicja z absolutną większością będzie obejmowała PS, czy też nie”, pisze analityk João Labrincha. Podczas gdy UE i MFW domagają się cięć budżetowych w zamian za dofinansowanie w wysokości 78 miliardów euro „jedna rzecz jest pewna – przyszłość nie będzie łatwa dla zwycięzcy wyborów, ani też dla partii opozycyjnych. Potrzeba oryginalności i kreatywności, wraz z rozliczalnością. I powinniśmy zacząć od tego, by działalność publiczna była bardziej przejrzysta”. Ponadto „narodowy audyt długu publicznego stanowi minimum tego, czego należy się domagać, abyśmy mogli zobaczyć, czy coraz bardziej gospodarczo i politycznie restrykcyjne państwo jest w istocie uzasadnione”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.