W porcie Konstanca nad Morzem Czarnym toczy się „totalna wojna”, stwierdza Evenimentul Zilei. Po jednej stronie frontu jest Krajowy Urząd Antykorupcyjny, który zatrzymał 28 osób – celników, policjantów i polityków podejrzanych o przyjmowanie łapówek. Po drugiej Senat, odmawiający uchylenia immunitetu senatorowi Mircei Baniasowi, i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, którego sekretarz generalny Laurentiu Mironescu jest wśród domniemanych koordynatorów nielegalnego handlu w Konstancy. Z kolei szef tego resortu Laurentiu Igas oskarża tajne służby o krycie sprawy. „Za każdy kontener towaru wjeżdżający do UE, nielegalnie „opodatkowywany”, grupa mafijna inkasowała od 1000 do 7000 dolarów (od 713 do 5000 euro) – wyjaśnia Evenimentul Zilei, który oblicza na 1,5 miliarda euro roczną kwotę przekazywanych w ten sposób łapówek.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.