Pani Catherine Ashton, wysoki przedstawiciel UE ds. wspólnej polityki zagranicznej, od razu po powrocie z Benghazi, bastionu libijskich rebeliantów, gdzie przewodniczyła delegacji krajów członkowskich, „poddana zostanie ‘surowej krytyce’ za nieudolną politykę europejską”, donosi The Daily Telegraph. Oskarżana o otaczanie się „potakiwaczami” oraz o to, że „myśli raczej kategoriami osoby osaczonej, niż zmierza do rozwiązywania problemów”, Baronesa Ashton będzie uczestniczyła w obiedzie ministrów zagranicznych UE, podczas którego przeprowadzony zostanie „remanent” „niespójnej” polityki zewnętrznej. „Między innymi Francja, Austria, Belgia i Holandia będą sugerowały, że nie zdołała narzucić swojego autorytetu Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych (EEAS), organizacji powołanej przez traktat lizboński w celu ujednolicenia polityki zagranicznej krajów członkowskich”, wyjaśnia londyński dziennik. Stwierdza ponadto, że „dyplomaci i wysocy funkcjonariusze oskarżają panią Ashton o zbyt powolne reagowanie na zdarzenia, choćby takie jak arabska wiosna ”. Niektóre kraje podejrzewają nawet, że osoba ta „pozostaje na stanowisku tylko dlatego, że torysi [brytyjska partia rządząca], którzy starali się zablokować traktat lizboński, są z niej zadowoleni – jako ministra spraw zagranicznych UE mają osobę ‘nieudolną’”.
Europejska dyplomacja
Pani Ashton nie zbierze braw
23 maja 2011
Presseurop
The Daily Telegraph
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?