"Nie ma szans na przyjęcie euro w 2012 r.", donosi na pierwszej stronie czwartkowa Rzeczpospolita. W sierpniu rząd ogłosi nową „mapę drogową” wejścia Polski do strefy euro, oświadczył w środę Ludwik Kotecki, wiceminister finansów i pełnomocnik rządu ds. euro. „Datę wyznaczy Donald Tusk”, powiedział Kotecki w rozmowie z Rzeczpospolitą. Nadzieje na przyjęcie euro w 2012 r. rozbudził w maju minister finansów Jacek Rostowski, sugerując w wywiadzie dla Financial Times, że wcześniejszy termin jest nadal realistyczny. Ale zdaniem jego wiceministra, światowy kryzys, a co za tym idzie, pogorszenie sytuacji gospodarczej, odpowiada za opóźnienie w realizacji tych planów. Polska nadal nie spełnia tzw. Kryteriów z Maastricht, niezbędnych do przyjęcia euro. Analitycy przewidują, że Polska może się znaleźć w eurolandzie nie wcześniej niż w 2014 r., podaje Rzeczpospolita.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.