„Niepewna przyszłość Gammy” – donosi w tytule Libération. Słynna agencja fotograficzna ogłosiła oficjalnie 28 czerwca upadłość. Jej właściciel, grupa prasowa Eyeda Press, odnotowuje straty eksploatacyjne, sięgające 2,2 mln euro. Agencja przekonuje, że mając na rynku newsów takich konkurentów, jak AFP czy Reuters, nie jest w stanie zajmować się dalej międzynarodowym reportażem. Inne oddziały grupy, zwłaszcza ten specjalizujący się w zdjęciach celebrytów, nie są jednak zagrożone. Niewesoła sytuacja Gammy świadczy wymownie o kryzysie fotografii prasowej – zauważa gazeta. Dzięki, założonej w 1966 r. przez Raymonda Depardona i Gillesa Carona, Gammie, także za sprawą Sigmy i Sipy, Paryż stał się w latach 70. minionego wieku światową stolicą fotografii prasowej. Jej zbiory archiwalne są najbogatsze w Europie.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.