„Cieszę się, że udało się zabić Osamę ibn Ladena”. Ta publiczna deklaracja kanclerza Niemiec, wypowiedziana wkrótce po ogłoszeniu informacji o egzekucji szefa al Kaidy przez komando amerykańskie, a nie bardzo zgodna z chrześcijańską zasadą miłości bliźniego, postawiła Angelę Merkel w dość trudnej sytuacji. „Kanclerz zezłościła wielu chrześcijan”, pisze w tytule Berliner Zeitung. Gazeta zwraca uwagę, że Merkel, będąca wszak przewodniczącą Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), została bardzo ostro skrytykowana przez kościoły oraz przez swoich wyborców, według których „nie powinniśmy się cieszyć z celowego zabijania człowieka”. Komentarz redakcyjny stwierdza, że „sposób odebrania życia Osamie ibn Ladenowi pokazuje, jak bardzo kultura chrześcijańska nie potrafi się wznieść ponad podstawowe i archaiczne instynkty człowieka. […] Zapewne radosne tańce (w Nowym Jorku) były formą wyzwalającego rytuału. To nie jest oddawanie sprawiedliwości, to jest poświęcenie człowieka dla potrzeb zemsty”. Berliner Zeitung wyobraża sobie obrzydzenie, z jakim Zachód przyjąłby tańce radości w Pakistanie po zamachu, gdyby się taki zdarzył, na byłego amerykańskiego prezydenta George’a Busha.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.