Ledwie zakończył się kolejny z rzędu skandal z nadużyciami finansowymi w tle i znów pada ostrzeżenie, donoszą Hospodářské Noviny. W raporcie GRECO, Grupy Państw Przeciw Korupcji, stwierdza się, że „jeśli Czechy chcą czynić postępy w walce z korupcją, politycy powinni publikować więcej informacji na temat finansowania własnych partii”, wyjaśnia praski dziennik. GRECO, która jest organem Rady Europy, twierdzi, że „korzystając z pomocy rozmaitych pośredników, partie polityczne czerpią środki z kas firm państwowych, ich wydatki związane z wyborami są w rzeczywistości dużo wyższe niż deklarowane, a sam mechanizm kontroli, reprezentowany przez komitet parlamentarny złożony z polityków ma charakter czysto formalny”. Ale „analitycy ze Strasburga nie są jedynymi, którzy mają w tej kwestii wątpliwości”, dodają Hospodářské Noviny, „Walka z korupcją będzie jednym z priorytetów nowego ambasadora amerykańskiego w Pradze, Normana Eisena”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.