„Katalonia stawia przed rządem wyzwanie, przedkładając słaby plan ograniczenia deficytu”, pisze w tytule El País nazajutrz po „napiętym” posiedzeniu Rady Polityki Fiskalnej i Finansowej w Madrycie, z udziałem Eleny Salgado i doradców ekonomicznych reprezentujących hiszpańskie wspólnoty autonomiczne. Minister gospodarki „odrzuciła dostosowania opracowane przez sześć rządów regionalnych”, zauważa dziennik, co miało wywołać „ostre utarczki między rządem centralnym a regionami, szczególnie Katalonią”. El País podkreśla, że dług publiczny Hiszpanii jest wciąż niższy niż średnia europejska, ale że niektóre wspólnoty autonomiczne są „o krok od finansowego uduszenia się”. Gazeta dodaje, że „od sprawnej koordynacji polityki fiskalnej w ogromnej mierze zależy to, czy wokół deficytu publicznego będą jakieś niejasności, czy ich nie będzie” i to w momencie, gdy „Bruksela nadzoruje finanse publiczne krajów mających trudności”, a rynki „nie ufają w zdolność instytucji europejskich do pilotowania choćby minimalnej koordynacji fiskalnej”, więc Hiszpania musi sobie z tym poradzić sama.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.