„Tajne notatki obnażają związki firm naftowych z inwazją na Irak”, obwieszcza The Independent, który ujawnia zmowę między rządem brytyjskim i przemysłem naftowym poprzedzającą drugą wojnę w Zatoce z 2003 r. Zapiski z szeregu spotkań między ministrami i dyrektorami firm tej branży „zadają kłam ówczesnym publicznym zaprzeczeniom ze strony [tych] firm i zachodnich rządów, iż kierują się własnymi interesami”, zauważa londyński dziennik. Jedna z notatek wskazuje, że pod koniec 2002 r. baronessa Symons, ówczesna minister handlu, powiedziała międzynarodowemu koncernowi BP: „rząd jest przekonany, że brytyjskie firmy energetyczne powinny mieć udział w ogromnych zasobach irackiej ropy i gazu jako nagrodę za militarne zaangażowanie Tony'ego Blaira w amerykańskie plany zmiany irackiego reżimu”. BP publicznie deklarowało, że „nie ma interesów strategicznych” w Iraku, jednocześnie informując Ministerstwo Spraw Zagranicznych prywatnymi kanałami, że "dawno nie było nic równie ważnego" jak kwestia iracka.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.