„Dyplomacja równoległa księcia Laurenta”, pisze w tytule La Libre Belgique i ujawnia, co się pod tymi słowami kryje – otóż młodszy syn króla Alberta II „usiłował wspierać libijskich buntowników”. W minionych dniach „zorganizował spotkanie, aby stanąć w obronie libijskich dyplomatów w Brukseli, którzy chcieli obalić ambasadora dochowującego wierności pułkownikowi Kaddafiemu”. Sęk w tym, że o tych zabiegach nie wiedzieli ani król, ani rząd. Nie pierwsza to wpadka „Laurenta Afrykańskiego”, który – jak przypomina belgijski dziennik – „w połowie marca popełnił dziwaczny i nierozważny krok, wybierając się do Demokratycznej Republiki Konga”, a jeszcze całkiem niedawno utrzymywał „biznesowe relacje z reżimem [Kaddafiego]”. Flamandzki dziennik De Morgen przypomina zaś, że już w liście z 2008 r. belgijski premier Yves Leterme poprosił księcia, aby „trzymał się pewnych reguł”. A „z powodu nieposłuszeństwa Laurenta złoży mu propozycję: albo, albo. Jeżeli książę nie będzie przestrzegać zasad, to straci całą swoją dotację”.
Belgia
Kłopoty z księciem
7 kwietnia 2011
Presseurop
La Libre Belgique La Libre Belgique, 7 kwietnia 2011
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?