„Był człowiekiem z kilku powodów zdumiewającym. Zapisał się w historii jako ktoś, kto podjął i zwycięsko stoczył walkę z komunizmem” – tak zmarłego w piątek profesora Leszka Kołakowskiego wspomina na łamach Gazety Wyborczej Jacek Bocheński. Najbardziej zadziwia go to, że wybitny filozof wszedł w spór z komunizmem, którego „w praktyce doświadczył, przeżył, a nawet w młodości współtworzył”, w sposób inny niż wszyscy. Poznał jego esencję i zrozumiał, by następnie wydać walkę marksizmowi jako fenomenowi światowemu. „[Kołakowski] był niesłychanie odważny... zaprotestował przeciwko świętej zasadzie partyjnego przywództwa, w tym wypadku komunisty – Gomułki... Rzucił mu rękawicę w twarz, a potem wcale się nie schował, nie uciekł”, pisze Bocheński. Zdumiewający był też stosunek filozofa do transcendencji. Pozostał agnostykiem aż do śmierci, jednak „nigdy nie był przeciwnikiem religii, raczej jej przyjacielem. W kraju, gdzie... dominuje kościelny oportunizm, ...taka rozumna przyjaźń mędrca agnostyka z religią, sacrum i transcendencją była czymś niezwykłym” – wspomina Jacek Bocheński.
Pożegnanie
Żegnaj Mistrzu
20 lipca 2009
Presseurop
Gazeta Wyborcza
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?