„Czy nowy kodeks pracy zrobi z nas niewolników?” „Nie możemy pracować bez układów zbiorowych”. Zdaniem Gândul argumenty tysięcy Rumunów (50 000 według organizatorów, 7000 według władz), którzy wyszli na ulice, by zaprotestować przeciwko przyjętemu 16 marca nowemu kodeksowi pracy, graniczą z „głupotą”. „Kodeks Ceauşescu zmuszał nas do udawania, że pracujemy, nowy kodeks pozwala łatwiej zwolnić z pracy tych, którzy nie wykonują swoich obowiązków!”, pisze dziennik. Nowy kodeks likwiduje zbiorowe układy pracy – dziedzictwo ery komunizmu – które gwarantowały zatrudnionym bez względu na wszystko ich prawa w relacjach z pracodawcami. Gândul uważa, że nowe przepisy „motywują do pracy, a nie do obecności w biurze […]; jesteśmy zbyt biedni i zbyt zmęczeni, by pracować za tych, którzy tego nie robią”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?