W tydzień po zajściach w Montreuil na przedmieściach Paryża – gdzie protestowano przeciwko likwidacji skłotu – podczas których aktor Joachim Gatti stracił oko od policyjnej gumowej kuli, Libération piętnuje „policyjną przemoc”. Manifestacja „odbywała się spokojnie”, o czym zaświadcza mer miasta Dominique Voynet.
„Joachim Gatti jest co najmniej siódmą osobą, która straciła wzrok wskutek wystrzału z miotacza kul gumowych” – oburza się dziennik. „Użycie takich kul, podobnie jak paralizatora Taser, powinno być lepiej uregulowane przez przepisy, a policjanci […] powinni być lepiej wyszkoleni”. Posługiwanie się tą bronią jest bowiem dopuszczalne tylko w sytuacjach obrony koniecznej, a celowanie z niej na wysokość twarzy i głowy jest formalnie zabronione. Zdaniem socjologa Fabiena Jobarda „brutalność jest często cechą policji, która w coraz mniejszym stopniu panuje nad powierzonym jej obszarem”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?