„Podczas gdy 100 tysięcy osób ratuje książki, rząd ratuje swoją reformę”, stwierdza MF DNES. Chodzi o to, że – jak zakłada projekt – reforma emerytur miałby zostać sfinansowana dzięki podniesieniu podatku VAT do 20 proc., a to doprowadziłoby także do wzrostu cen prasy i książek (obłożonych obecnie 10-proc. podatkiem VAT). Czescy wydawcy w wystosowanej przez siebie petycji protestują. „Trzy partie koalicji rządowej wciąż dyskutują” o tym, wyjaśnia dziennik. Jedną z proponowanych możliwości byłoby zastosowanie jednolitej stawki VAT w wysokości 17 procent. Ale miałoby to paradoksalne skutki, gdyż „ceny żywności, prasy i leków poszłyby w górę, gdy tymczasem potaniałyby samochody, wyroby tytoniowe, alkohol i elektronika”. Hospodářské Noviny ubolewają zaś, że „reforma emerytalna staje się farsą”. W konkluzji uściślają, co przez to rozumieją – „Zamiast nad reformą emerytur debatujemy o śmierci książki i regresie intelektualnym. Zamiast narodu, który oszczędza, mamy naród rozczarowany podwyżką cen”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?