Premier Danii „wyciągnął dywan spod nóg” swojej minister odpowiedzialnej za integrację, taką metaforą posłużył się Politiken, by napisać o tym, co wydarzyło się 8 marca. Otóż Lars Lokke Rasmussen (Partia Liberalna) zwolnił Birthe Ronn Hornbech (z tej samej partii), odpowiedzialną za niemal automatyczne odrzucanie wniosków o przyznanie obywatelstwa składanych przez młodych bezpaństwowców, głównie Palestyńczyków. Jednocześnie powiadomił o utworzeniu komisji śledczej. Politiken chciałby, aby komisja ta ustaliła, w jakim stopniu za decyzje odpowiedzialni są również inni ministrowie i urzędnicy wysokiego szczebla. Dziennik domaga się, aby informacje o tym, jak to było, podano przed wyborami do parlamentu, które odbędą się najpóźniej 12 listopada: „W ten sposób wyborcy będą mogli samodzielnie ocenić politykę imigracyjną rządu”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?