„Rząd i partia ekologów blokują Szwedzkich Demokratów w kwestii polityki azylowej”, tak o porozumieniu, które nazywa „historycznym”, pisze nie bez satysfakcji Dagens Nyheter. 3 marca konserwatywny rząd Szwecji oraz ekolodzy dogadali się w sprawach ułatwienia dostępu do leczenia i do edukacji cudzoziemcom bez dokumentów, ułatwienia łączenia rodzin i zreformowania polityki migracji zarobkowej. „Pięć partii [koalicji prawicowej] pozbawia Szwedzkich Demokratów [ksenofobicznej partii, która we wrześniu zeszłego roku dostała się do parlamentu], ugrupowania koncentrującego się na jednej kwestii, politycznego tematu”, zauważa Dagens Nyheter. „To zarazem sprytne i demokratycznie poprawne”. Gazeta przypomina, że „przecież 94,3 % szwedzkich wyborców nie głosowało na ksenofobiczną partię (…)To pokazuje prawdziwą wolę wzięcia odpowiedzialności za ważne kwestie, więc trzeba dziękować ekologom”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?