Le Monde, 23 lutego 2011

Jedną z ofiar wydarzeń w Tunezji, Egipcie i Libii jest pośrednio „Dyplomacja francuska wstrząśnięta arabską rewoltą”, tak w każdym razie głosi tytuł w Le Monde. „Przybierające na sile ludowe manifestacje na Bliskim Wschodzie, regionie, gdzie Francja chciała odgrywać ważną rolę oraz krytyka francuskiej polityki zagranicznej skłaniają rząd [w Paryżu] do bolesnej weryfikacji swojej postawy”, zauważa gazeta. Na jej łamach opublikowany został list podpisany przez grupę dyplomatów, wytykający „amatorszczyznę”, „krótkotrwałe medialne zainteresowanie” oraz „brak spójności” polityki zagranicznej Nicolasa Sarkozy’ego. „Głos Francji zniknął na arenie międzynarodowej”, z żalem przyznaje grupa nazwana „grupą Marly”.