La Vanguardia, 1 stycznia 1970
Rysunek wybrany przez Belgów będzie reprezentować Hiszpanię, Belgię i Węgry – trzy kraje, które mają kolejno po sobie sprawować przewodnictwo w UE, począwszy od stycznia 2010. La Vanguardia wyjaśnia, że logo złożone z liter „eu” będzie wspólne dla trzech prezydencji, a zmieniać się będą jedynie kolory państw. „Belgia i Węgry chcą dodać nazwy swoich krajów we wszystkich oficjalnych językach” – dodaje barceloński dziennik i proponuje, że „można byłoby to rozwiązać, wykorzystując międzynarodowe kody samochodowe: ES, BE, HU”. Inicjatywa przyjęcia wspólnego logo wyszła od Hiszpanii. Belgia chętnie na nią przystała, ale Węgry mają wątpliwości, gdyż „obawiają się, że zanim w 2011 rozpoczną swoje przewodnictwo, logo już się opatrzy".
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?