Kanclerz Niemiec zagraża niezależności Banku Centralnego i stanowisku „najwyższego strażnika waluty”, tak przez Niemców poważanego. „Człowiek Merkel” – można przeczytać w Handelsblatt – obejmie funkcje prezesa Bundesbanku. Po niespodziewanej dymisji dotychczasowego prezesa „Buby” Axela Webera na opuszczone stanowisko szefowa niemieckiego gabinetu zamierza mianować swojego najbliższego doradcę czterdziestodwuletniego Jensa Weidmanna. Ten awans da mu także prawo do zasiadania w Centralnym Banku Europejskim. „Historię Bundesbanku charakteryzowała zawsze niezależność od polityki, informuje dziennik ekonomiczny i przypomina, że Axel Weber wycofał się właśnie dlatego, że Angela Merkel nie wsparła jego strategii antyinflacyjnej. „Takiego ryzyka nie będzie z urzędnikiem Weidmannem”. On sam, który całą swoją karierę zawdzięcza Merkel, w ten sposób opisuje wzajemne relacje: „Ja przygotowuję dokumenty, aby ona mogła podejmować decyzje. Ostatecznie, to przecież i tak zawsze wygrywa polityka”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?