Eleftherotypia, 14 lutego 2011
To „istna tragikomedia”, zauważa Elfetherotypia. 11 lutego UE oraz MFW zwróciły się do Grecji, by ta dokonała prywatyzacji w wysokości 50 miliardów euro, z czego 15 miliardów do 2015 r. Tymczasem plan naprawy finansów przewidywał początkowo 7 miliardów. „Porty, lotniska, plaże, energia elektryczna, kolej, itp… Trzeba jak najszybciej wszystko sprzedać”, skarży się lewicowy dziennik. W obliczu oburzenia opinii publicznej, grecki rząd uznał te wymagania za nie do przyjęcia. Ale według gazety, sprawa ta rzuca światło na „trudną sytuację rządu i jego problemy z komunikacją wewnętrzną. Rząd spóźnił się z reakcją, ale wiadomo, że rozwiązania drastyczne zbliżają się wielkimi krokami”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?