Mladà Fronta DNES, 8 lipca 2009.
„Jackson rządził światem. Po raz ostatni” – czytamy w nagłówku Mladá Fronta DNES dzień po imponującej ceremonii pożegnania gwiazdy popu, która odbyła się 7 lipca w Los Angeles. „Czyżby zmarł faraon?” – zapytuje ironicznie czeski dziennik. Michael Jackson był bez wątpienia postacią jedyną w swoim rodzaju i „potrafił elektryzować otoczenie bardziej, niż to sobie wyobrażano”, ale dlaczego od razu taka histeria? Czyżby wszyscy już zapomnieli o Michaelu Jacksonie sądzonym za pedofilię? Jak zauważa krytyk muzyczny MF DNES Vladimir Vlasá, „największym show artysty był jego własny pogrzeb, a jego pośmiertna kariera przysporzy mu być może jeszcze większych dochodów, niż to, czego dokonał podczas swojej ziemskiej wędrówki”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?