Pierwsza tegoroczna wypłata wywołała zdumienie, piszą Lidové Noviny. To efekt posunięć oszczędnościowych w sektorze publicznym. To, że policjanci domagają się dymisji ministra spraw wewnętrznych, może nie dziwić. Ale okazuje się, że i parlamentarzyści, którzy przecież sami przegłosowali cięcia budżetowe, się buntują. Zgodnie z przewidywaniami ich pensje zmalały o około 5 proc., a dodatkowo ich diety zostały obłożone piętnastoprocentowym podatkiem, co umknęło uwadze wielu z nich w momencie podnoszenia ręki „za”. Jest to „wielki pakiet pieniędzy”, jak zauważa dziennik. „Reszta kraju obserwuje teraz, jak to wybrańcy narodu ponoszą koszty własnego roztargnienia”, komentują Lidové Noviny. I dodają, że prezydent Václav Klaus, który po raz pierwszy musi odprowadzić podatek od własnej diety, „nie rozumie, dlaczego spośród wszystkich obywateli to właśnie na jego stanowisku trzeba najwięcej oszczędzać”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?