Vjesnik, 3 lutego 2011
„Chorwacja wejdzie do strefy euro najpóźniej w 2017 roku”, zapowiada Vjesnik. Dziennik informuje, że krajowi temu po raz pierwszy podano przybliżoną datę przystąpienia do Unii Europejskiej. Stanie się to w 2013 lub 2014 r., o ile w bieżącym roku zakończone zostaną negocjacje w tej sprawie. A następnie, jak zapewniają pytani o to przez gazetę ekonomiści, Chorwacja będzie mogła wypełnić kryteria przystąpienia do strefy jednolitej waluty. „Słowenia, która przyjęła euro trzy lata po wejściu do UE, jest najlepszym przykładem tego, jak szybko można wejść do eurolandu”. Ale Vjesnik ostrzega, że choć samo wejście „jest strategicznym celem Chorwacji, jednak wszystkich jej problemów nie rozwiąże”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?