Jornal de Notícias, 31 stycznia 2011
„Kryzys hiszpański zmusił 25 000 Portugalczyków do opuszczenia tego kraju”, pisze w tytule na pierwszej stronie Jornal de Notícias. Minęły zaledwie cztery lata i ponad jedna trzecia Portugalczyków korzystających z hiszpańskich ubezpieczeń społecznych straciła pracę. Pod koniec 2010 r. w sąsiednim kraju znajdowało zatrudnienie 51 831 Portugalczyków, gdy trzy lata wcześniej w takiej sytuacji było 77 396. Kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w 2008 r., mocno dotknął branżę budowlaną, w której pracowała większość imigrantów zza miedzy. Dziś ci ostatni stanowią na hiszpańskim rynku pracy czwartą co do wielkości społeczność europejską po Rumunach (290 000), Włochach (61 000) i Bułgarach (54 000).
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?