Nowe włoskie przepisy mające na uwadze bezpieczeństwo obywateli mogą pozbawić setki tysięcy włoskich rodzin pomocy domowych i opiekunek – donosi Il Messaggero. „Rząd i główne partie” – pisze włoski dziennik – „zapomniały o jednym drobnym szczególe, kiedy przegłosowywano nową ustawę karzącą osoby przebywające nielegalnie we Włoszech grzywną w wysokości 5000–10 000 euro, a następnie wydaleniem z kraju”.
Otóż, według włoskich organizacji charytatywnych, połowa spośród około miliona nielegalnych imigrantów we Włoszech przyjmuje pracę pomocy domowej albo opiekuje się osobami starszymi. I to jest ten drobny szczegół, o którym zapomniano. „Wygląda to na z góry przegraną bitwę, nie mówiąc już o tym, że nowe przepisy utrudnią policji walkę z prawdziwą zorganizowaną przestępczością” – ubolewa Il Messaggero.
Członek gabinetu Carlo Giovanardi zaproponował poprawkę wyłączającą te dwie kategorie zatrudnionych spod działania ustawy, ale została ona natychmiast zablokowana przez Ligę Północną, partnera koalicyjnego partii premiera Berlusconiego. W krótkiej historii imigracji do Włoch było jak dotąd pięć amnestii dla przebywających w kraju nielegalnie, jedna co pięć lat. „Ostatnia amnestia miała miejsce siedem lat temu” – zauważa włoski dziennik.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?