„Burza w szklance wody”, Trud tak zatytułował swój artykuł informujący o tym, że premier Bojko Borysow uzyskał wotum zaufania. Posiedzenie, na którym to się stało, było wyjątkowo burzliwe – jeden z posłów oblał swego kolegę z ław parlamentarnych wodą. Za gabinetem głosowało 140 z 214 obecnych posłów, czyli osoby wybrane z list rządzącej centroprawicowej partii GERB i ultranacjonaliści z ugrupowania ATAKA, zauważa poczytna gazeta. Od początku stycznia pozycja rządu została mocno podkopana w wyniku skandalu nazwanego przez bułgarską prasę „Tanowgate”, od nazwiska Wanio Tanowa, szefa służb celnych, którego telefon znalazł się na podsłuchu. Treść jego rozmów, która przeciekła do prasy, zdaje się świadczyć o tym, że część członków, rządu włącznie z premierem, „chroniła” niektóre kanały przemytnicze. Borysow utrzymuje, że rozmowy zostały zmanipulowane i są jedną z form „ataku przestępczości zorganizowanej” na władzę.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?