Francuzi i Belgowie korzystają ochoczo z holenderskich „supermarketów marihuany”. Ale już niedługo się to skończy. Minister spraw wewnętrznych, pani Guusje ter Horst (z Partii Pracy) chce, by „sprzedaż marihuany w coffee-shopach zastrzeżona była w całej Holandii dla posiadaczy kart członkowskich” – donosi dziennik Trouw. Od 2010 roku najpierw w ośmiu miastach Limburgii, a potem w całym kraju zostaną wprowadzone takie właśnie karty. Pani minister ogłosiła to po opublikowaniu przez Krajową Radę ds. Narkotyków raportu, w który zaleca między innymi ograniczenie liczby klientów w coffee-shopach. By otrzymać kartę, trzeba będzie podać swoją tożsamość. A miękkich narkotyków w żadnym wypadku nie da się kupić za gotówkę. Dopuszczalna ilość to nie więcej niż 3 gramy dziennie (obecnie 5). Ten administracyjny zabieg ma odstraszyć rzesze niepożądanych zagranicznych gości.
Holandia
Karta członkowska dla klientów coffee-shopów
3 lipca 2009
Presseurop
Trouw
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?