„Pierwsze przesłuchanie pod napięciem”, obwieszcza To Vima. 17 stycznia w Atenach rozpoczął się proces domniemanych członków konspiracyjnych „grup ogniowych”. Trzynaście osób, w tym cztery zaocznie, jest sądzonych za przynależność do organizacji terrorystycznej. Ta grupa, utworzona po rozruchach z grudnia 2008 r., przyznała się do około dziesięciu zamachów, które nie przyniosły ofiar, choć użyto w nich dynamitu, a także do rozesłania w listopadzie 2010 r. wybuchowych paczek do zagranicznych ambasad w Atenach, wreszcie do wywołania eksplozji przed stołeczną siedzibą sądu. „Podczas tej pierwszej rozprawy, odbywającej się w obecności policjantów i dziennikarzy, panowała napięta atmosfera, jako że młodzi ludzie odmówili składania zeznań”, relacjonuje gazeta. „Sąd odroczył więc do następnego poniedziałku swoją odpowiedź dotyczącą szczegółów proceduralnych. Wówczas proces będzie mógł się rzeczywiście rozpocząć”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?