ABC, 5 stycznia 2011
„4 100 073” – ta liczba wybita została na pierwszej stronie ABC. Tylu bezrobotnych miała w grudniu Hiszpania. W 2010 r. „pobity został nowy rekord” – stwierdza ten konserwatywny dziennik i zauważa, że „zdaniem ponad połowy Hiszpanów rok 2011 będzie gorszy”, co ma świadczyć o ich pesymizmie. Patrzą „nieufnie w przyszłość, której źle wróżą wskaźniki gospodarcze i chaotyczne zarządzanie kryzysem” przez rząd José Luísa Rodrígueza Zapatero, dodaje gazeta. Público zaś uważa, że „wzrost bezrobocia osiągnął szczyt”, ponieważ w grudniu odnotowano największy od dziesięciu lat spadek miesięcznej stopy bezrobocia. Lewicowy dziennik podkreśla, że dla rządu „2010 r. będzie ostatnim rokiem kryzysu na rynku pracy”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?