„W końcu jest nowa ustawa regulująca kwestię umów o pracę” – zapowiada estoński dziennik Eesti Päevaleht. Nowa ustawa mocno uelastycznia warunki zwolnienia, i tak zgodnie z nią pracodawca może po prostu wysłać pracownikowi SMS-a albo e-maila z „informacją o zwolnieniu”. „Jedno jest dziś pewne – komentuje gazeta – stosunki w pracy będą napięte, co wynika z faktu, że zwolnienie będzie dużo łatwiejsze i tańsze”. Ustawa zakłada, że pracodawcy i pracownicy są równymi partnerami i wszystko jest kwestią negocjacji. „Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić” – ocenia Eesti Päevaleht. „Pracobiorca pozbawiony podstawowej wiedzy [prawniczej] i umiejętności negocjacyjnych będzie w trudnym położeniu”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?