Le Soir, 23 grudnia 2010

„Belgia wcale nie jest chora”, zapewnia Herman Van Rompuy na pierwszej stronie dziennika Le Soir. Od wyborów parlamentarnych upłynęło już pół roku, trzy zwycięskie partie nadal nie porozumiały się w sprawie koalicji rządowej, a kraj ma za sobą „tygodnie negocjacji, napięć, nadziei i rozczarowań”. Wobec tego dziennik sugeruje przyjęcie „Van Rompuy attitude” (postawy Van Rompuya). Przewodniczący Rady Europejskiej, w przeciwieństwie do głównych tenorów z belgijskiej sceny politycznej, „mówi mało, ale mądrze”. Był on tym samym „jednym z atutów”, które pozwoliły Belgii odnieść sukces, gdy idzie o jej przewodnictwo w UE. „Belgijski kryzys polityczny kogoś jednak uszczęśliwił: Europę!”, pisze Le Soir. Odchodzący rząd Yvesa Leterme’a, zmuszony ograniczyć się do administrowania bieżącymi sprawami w polityce krajowej, mógł bowiem w pełni poświęcić się sprawom europejskim i „w ciągu sześciu miesięcy wykonać wielką robotę”.