SME, 15 grudnia 2010
„To już coś – Victor Orbán i Iveta Radičová spotkali się”, zauważa SME. Premierzy Węgier i Słowacji rozmawiali 14 grudnia w Bratysławie. Od 2001 r. zdarzyło się to po raz pierwszy, co pokazuje, jak trudne są relacje między tymi dwoma krajami. Podczas krótkiej wizyty Victora Orbána, który przygotowuje się do węgierskiej prezydencji w Unii Europejskiej – przypadnie na pierwsze półrocze 2011 r. – sąsiedzi porozumieli się w dwóch kwestiach. Pierwsza to konieczność szybkiej budowy gazociągu, części sieci przesyłowej biegnącej od Adriatyku do Bałtyku mającej ograniczyć uzależnienie Europy Środkowej od Rosji. Druga to „potrzeba uruchomienia nowych programów współpracy transgranicznej”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?