Gazeta Wyborcza, 14 grudnia 2010
„Winy mojego Kościoła”, pod takim tytułem na swojej pierwszej stronie Gazeta Wyborcza informuje o liście dominikanina Ludwika Wiśniewskiego skierowanym do nuncjusza watykańskiego abp. Celestina Migliore. Kapłan ten, legendarny duszpasterz młodzieży w czasach komunizmu, pisze, że niektórzy członkowie episkopatu wspierają „formalnie katolickie inicjatywy, które są w rzeczywistości pogańskie, bo jątrzące i dzielące społeczeństwo oraz Kościół”. Mało tego, połowa księży jest, zdaniem dominikanina, „zarażona ksenofobią, nacjonalizmem i wstydliwie skrywanym antysemityzmem”. Ludwik Wiśniewski zarzuca też duchownym brak umiejętności „komunikowania się ze zmieniającym się światem” oraz zacieranie granic „między Ewangelią a polityką”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?