„Europa rozpoczyna łowy na uciekinierów podatkowych”, tytułuje swój artykuł Il Sole 24 Ore. Dzień wcześniej ministrowie gospodarki i finansów (ECOFIN) podpisali porozumienie w sprawie tajemnicy bankowej, które dotyczy projektu dyrektywy zmierzającej do „zwiększenia wzajemnej pomocy i wymiany informacji między państwami w sferze bezpośredniego opodatkowania, mającej na celu zwalczanie ucieczki przed podatkiem i oszustw skarbowych”, wyjaśnia dziennik gospodarczy. Nowelizacja dyrektywy – obejmie ona również Szwajcarię – pozbawi jedne kraje członkowskie prawa do uniedostępniania drugim informacji na temat podatnika i pozwoli urzędnikom skarbowym uczestniczyć w zagranicznych śledztwach. Jak podkreśla gazeta, ministrowie nie doszli jednak do zgody w sprawie opodatkowania banków, którego domagały się Paryż i Berlin – dziesięć krajów podjęło już tego rodzaju decyzję, pozostałe podają w wątpliwość jej celowość.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?