„Krok Rosji ku Polsce”, tak na pierwszej stronie Gazeta Wyborcza podsumowuje wizytę prezydenta Dmitrija Miedwiedewa w Warszawie. Zdaniem wielu komentatorów nie przyniosła ona wprawdzie zbyt wielu konkretów, ale niewątpliwie przyczyniła się do ocieplenia dwustronnych relacji. „Odwilż w stosunkach polsko-rosyjskich ułatwia obu przywódcom prowadzenie polityki zagranicznej. Czyni ją też domeną narodowych interesów, a nie lęków i resentymentów”, czytamy w komentarzu Gazety. Polepszenie się klimatu na linii Warszawa–Moskwa może też zaowocować zacieśnieniem współpracy między Moskwą a Brukselą. Na odbywającym się dziś (7 grudnia) w Brukseli szczycie Unia–Rosja zostanie podpisane memorandum, w którym ta pierwsza zobowiązuje się wycofać część zastrzeżeń związanych z przyjęciem tej drugiej do Światowej Organizacji Handlu, donosi portal EUobserver.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?